|
Erskine Caldwell
____________________
Chłopiec z Georgii
„Chłopca z Georgii” czyta się może czterdzieści minut, ale jest to czterdzieści minut nieustającej przyjemności. Bo niejaki Will Stroup, mieszkający z rodzicami na ubogiej farmie w Sycamore, to bystry obserwator i komentator świata dorosłych. A że chłopak ma akurat szczęście dorastać w nieszablonowej rodzinie (jak powiada wujaszek Ned, Stroupów „jest tylu na świecie w tej chwili, że jeden od czasu do czasu musi zaplątać się w jakąś historię” – a właściwie chyba nie ma takiego, który by się w nic nie zaplątał, tyle że Ned miał akurat pecha, bo go na czymś przyłapano… Morris, ojciec Willa, w porównaniu ze swym bratem jest niesłychanym farciarzem, bo każde złodziejstwo i oszustwo uchodzi mu jakoś na sucho – a poza tym któraż kobieta prócz Marthy wytrzymałaby kilkanaście lat z takim nygusem i utracjuszem? Chociaż i jej cierpliwość ma swój kres… ale nie uprzedzajmy wydarzeń!), więc jest o czym opowiadać…
A jakim talentem gawędziarskim obdarzył Caldwell małego narratora! Nawet sceny z udziałem jedynego parobka rodziny Stroupów, Przystojniaka Browna, które na zdrowy rozum powinny doprowadzać do zagotowania się krwi w żyłach czytelnika (bo powiedzieć, że traktowanie Przystojniaka przez chlebodawców pozostawia co nieco do życzenia, to doprawdy eufemizm! Morris nie dość, że wykorzystuje biednego niepiśmiennego chłopaka, każąc mu „pracować za darmo albo za jakieś stare łachy” i najmując go bez jego zgody do posług u sąsiadów, za które on, a nie Brown, inkasuje gotówkę – to jeszcze bez najmniejszej żenady wyłudza od niego każde cudem zaoszczędzone grosiwo, a jego skromnym mieniem rozporządza jak swoim własnym…), owszem, budzą oburzenie na starego Stroupa, ale jeszcze bardziej – zachwyt nad przenikliwością i dojrzałością chłopczyny, który, zachowując pozory bezstronności, zaprawia swoje obserwacje tak uroczo zakamuflowaną ironią. A że egzystencja rodziny Stroupów obfituje w wydarzenia niby to normalne (no bo ostatecznie co dziwnego w tym, że komuś włażą kozy na dach, ucieka parobek, albo że ktoś, kto ma do każdej roboty lewe ręce, czuje się w obowiązku wspomóc rodzinny budżet, zubażając mienie ruchome sąsiada?), ale przez całą swoją obudowę mocno trącące groteską, relacje Willa ze zmagań z tą zwariowaną codziennością przypominają klimatem raczej Hrabalowe gawędy niż kronikę zgrzebnego i trudnego życia ubogich farmerów. Dopiero ostatnie opowiadanie – „To już nie ten sam stary” - wnosi w tę pogodną, luzacką aurę trochę mroku, nie pozostawiając jednak czytelnika w nastroju przygnębienia i beznadziei.
A do tego doskonały styl i język (ech, gdzie się podziali tłumacze z tamtych lat? W żadnym tekście przekładanym przez Mirę Michałowską nie udało mi się znaleźć nawet jednego potknięcia, a z niektórych współczesnych lektur zdarza mi się wypisywać po kilkadziesiąt…) – no, po prostu sama przyjemność!
(recenzja z biblionetki)
TYTUŁ & TITLE : Chłopiec z Georgii
AUTOR & AUTHOR : Erskine Caldwell
STAN & CONDITION : Dobry & Good
STRON & PART :114
FORMAT : 180 x 105 mm
OKŁADKA & PLATE : Miękka & Soft
WYDANIE & ISSUED :PIW - Warszawa 1973
WAGA & WEIGHT :350g
JĘZYK & LANGUAGE : Polski & Polish
Koszt przesyłki- 4.5 zł.polecony na moją odpowiedzialność lub
2.5 zł list zwykły na odpowiedzialność odbiorcy
ceny wysyłek to ceny Poczty polskiej
Nie wysyłam za pobraniem
- tylko przelew bądź odbiór osobisty w Bytomiu.
Odbiór osobisty możliwy jedynie u mnie w dom
|