Wydawcy: Metal Mind ProductionsRok wydania: 2003Data napisania recenzji: 25.03.2003Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Ankh zawsze był jednym z najoryginalniejszych i najbardziej nietuzinkowych zespołów na naszej scenie. Z każdym krążkiem zaskakiwał coraz bardziej. Czy to mieszaniem punkowo-metalowego czadu ze skrzypcową klasyką lub niemal folkowymi brzmieniami, czy też umizgami pod adresem co bardziej progresywnych brzmień na przedostatniej płycie "Będzie Tajemnicą". Przez ostatnich parę lat o grupie było raczej cicho, jeśli nie liczyć występu w Bolkowie i paru wojaży zagranicznych. Nadszedł jednak wreszcie czas na nowy krążek i ogromne zaskoczenie, zgodnie zresztą z tytułem.
Po elektronicznych dźwiękach introdukcji, rozpoczyna się pierwszy właściwy kawałek - "The Trick". I co? Żenada. Elektroniczny podkład, bliski konwencji new-romantic, niezbyt ambitny tekst, ogólnie brzmi to jak słabsza wersja Attrition. Nieco zdegustowany słucham płyty dalej i... Przy kolejnym numerze "Love Supreme" moja ocena nowej muzyki Ankh zmienia się o 180 stopni. Zaliczyłem klasyczny opad szczęki do samej ziemi. I tak już pozostało do końca płyty. Panie i Panowie, mamy w Polsce godnych uczniów King Crimson. Nie naśladowców, nie epigonów, tylko naprawdę utalentowanych artystów, dla których twórczość Frippa stała się punktem wyjścia do własnych poszukiwań. Wspomniane "Love Supreme" atakuje riffem, jakby z którejś z płyt KC z początku lat siedemdziesiątych. Później pojawiają się motywy w duchu karmazynowych lat osiemdziesiątych, na przykład w "Never" czy "Hiding Place". Nieobce muzykom Ankh są też wpływy nowoczesnej elektroniki. Nie tylko w brzmieniu, także w aranżacjach i kompozycji - pojawia się tu choćby transowość i repetatywność charakterystyczna dla techno. Nie brakuje wokalnych eksperymentów, pojawiają się fragmenty niemal ambientowe (tło w "Never"). Słowem jest to płyta bardzo odważna. Z jednej strony czerpiąca z Karmazynowej tradycji, z drugiej nie bojąca się eksperymentów. Nic tu wprawdzie nie przypomina Ankhu ze starszych płyt, jest to granie zupełnie odmienne. Niemniej jednak bardzo interesujące.
Nie wiem, czy fanów klasycznych płyt Ankh "Expect..." przekona. Na pewno krążek spodoba się tym, których urzekły nieśmiałe jeszcze eksperymenty z poprzedniego albumu. To naprawdę progresywna rockowa muzyka. Nowoczesna i tradycyjna jednocześnie, porywająca i intrygująca. Gorąco polecam.
STAN BARDZO DOBRY
Opis stanu płyt:Idealny - jak nowa, brak śladów użytkowaniaBardzo dobry - minimalne ślady użytkowania, prawie jak nowaDobry - widoczne ryski, ale bez żadnego wpływu na odtwarzanieDostateczny – dużo rys, ale płyta odtwarza bez zacięć, przynajmniej na średnio wymagającym sprzęcie