Świat Czarownic w pułapce
Andre Norton. Przełożyła Ewa Witecka. Wydawnictwo Amber, 1990. Stron 204, format - 12,5x19 cm. Wydanie pierwsze. Oprawa miękka.
Ingwald zaprowadził żołnierzy z tylnej sraży na ostatni z zarekwirowanych statków. Stał teraz obok Simona, spoglądając na miasto, które dzień wcześniej - nie bez ich udziału - poraziła prawdziwa trąba powietrzna. -Panie! - do Simona podszedł dowodzący statkiem Slkarczyk. - Mam tut takiego jednego, kóry opowiada pewną historię i uważa,że jest coś warta.Po czym wypchnął do przod mężczyznę w brudnym i poplamionym stroju prostego marynarza. Karsteńczyk natychmiast ukląkł zgodnie z narzuconym przez Yviana służalczym obyczajem.
- Słucham! - rzekł Simon.
Tamten począł mówić pośpiesznie:
- To jest tak, panie: Tam był pewien statek. Ludzie z załogi stali przy wiosłach jak trzeba, tylko wyglądało jakby udawali, że wiosłują. Powie, że tam jest prąd, ale nie taki silny. Jeżeli chcesz zyskać na czasie, musisz nieźle napracować się przy wiosłach, zwłaszcza kiedy na dodatek wieje przeciwny wiatr – a wtedy tak było. Ale oni zyskali i to sporo. (...)
Z OKŁADKI
Egzemplarz ma sfatygowaną okładkę i pieczęcie biblioteczne.