„Znaczy Kapitan” to pierwsza książka Karola Olgierda Borchardta. Książka ta uczy bawi i wychowuje. Opisuje losy kapitana żeglugi wielkiej Mamerta Stankiewicza widziane oczami jego podopiecznego. Książka ta była wielokrotnie nagradzana i cieszy się wciąż niezwykłą popularnością, na stałe weszła do kanonu polskiej literatury marynistycznej. Znalazła się także w wykazie tytułów
„Kanon na koniec wieków” zamieszczonym w dodatku
„Rzeczypospolitej” pt.
„Książki”.
Gwarantowany śmiech przy lekturze.
Wspomnienia uzupełnione są fotografiami na końcu książki.
Od autora
Książka
Znaczy Kapitan nie mówi o czymś oderwanym od życia, o czymś fikcyjnym, co nigdy nie miało miejsca. Nie została zachowana, co prawda, dokładna chronologia niektórych zdarzeń; być może, iż kolejność ich była nieco inna, tak jak i drugorzędne okoliczności zdarzeniom tym towarzyszące. Ale wszystko, co w książce jest opisane, polega na prawdzie. Książka opowiada o wartościach niezmiennych, takich, które były, są i będą — podobnie jak morze, które było, jest i będzie.
Załączony materiał ilustracyjno-dokumentacyjny ma stanowić dowód, że wyłącznie realni ludzie i realne zdarzenia są tematem moich opowiadań. (…)
Dodatkowym celem, jaki przyświecał mi przy zestawianiu materiału ilustracyjnego, była chęć ułatwienia Czytelnikom zrozumienia opisów statków oraz miejsc, w których toczyła się akcja. Zdjęcia dokumentacyjne, aczkolwiek w części bardzo słabe i niedoskonałe, stanowią jednak w sumie krótki, chronologiczny przegląd rozbudowy naszej floty handlowej, od starego, samotnego żaglowca do nowoczesnych transatlantyków pasażerskich.
Pomimo całej odrębności podejścia do zagadnień morskich w czasach obecnych, kiedy to sami budujemy statki, o których posiadaniu nie mogliśmy kiedyś nawet marzyć — musimy zawsze pamiętać, iż zawdzięczamy je ludziom morza. Bywają nimi niekoniecznie osoby z fachowym wykształceniem morskim. Najważniejsze są tu pewne niezmienne wartości, bez względu na stanowisko czy nawet epokę. Ludźmi morza byli na przykład kobieta-faraon Hatszepsut, kardynał Richelieu i car Piotr Wielki. Dzięki takim ludziom możliwe są wielkie osiągnięcia w dziedzinie rozwoju floty. Brak takich ludzi powoduje zawsze zanik myśli morskiej w społeczeństwie.
Załączony materiał zdjęciowy ilustruje w pewnym stopniu życie uczniów Szkoły Morskiej, mieszczącej się wtedy jeszcze w Tczewie. Wielu z nich miało przeżycia znacznie barwniejsze i bardziej ciekawe niż te, które uchwycone zostały w opowiadaniach składających się na książkę
Znaczy Kapitan. Na zewnątrz stanowili niewielką grupę romantyków, pragnących pracować na morzu wbrew wszystkiemu i wszystkim. Rozumiało ich i popierało zaledwie kilku dalekowzrocznych, światłych ludzi, którzy — choć wychowani pod obcymi banderami — potrafili zorganizować zalążek marynarki i stworzyć szkołę morską. Działo się to w czasach, kiedy nie tylko społeczeństwo, ale i najwyższe czynniki rządowe usiłowały zlikwidować te pierwsze poczynania na morzu, uważając je za nierozsądne mrzonki i bezowocne fantazjowanie.
Romantycy, którzy przetrwali ten okres, byli nieliczni. Zaledwie kilku lub kilkunastu opuszczało wtedy co roku mury Szkoły Morskiej w Tczewie jako jej absolwenci, stając niezmiennie przed dylematem — co robić? dokąd pójść? Obecnie ludzie ci stanowią zespół najbardziej doświadczonych oficerów Polskiej Marynarki Handlowej, zajmują kierownicze stanowiska w instytucjach związanych ściśle z morzem, wychowują nowe liczne kadry pracowników naszej gospodarki morskiej, coraz większej i coraz bardziej wszechstronnej.
Zmienił się stosunek społeczeństwa do spraw morza, zmienił się pogląd na jego rolę i znaczenie u najwyższych czynników rządowych. Dowodem tego jest choćby rozkwit naszej floty, naszych portów, stoczni i rybołówstwa. Niezmiennie te same pozostały tylko cechy dobrego marynarza; nie potrafi ich zastąpić największy postęp techniczny.
O jednym nie można zapomnieć i to jest właśnie najogólniejszym celem niniejszej książki: o wielkim trudzie i wysiłku wielu lat wpajania w społeczeństwo nasze świadomości, że na kresce kursowej kompasu państwowego musi być zawsze wypisane wielkimi literami słowo MORZE.
- Tenanga
- Naj…
- Omne trinum perfectum
- Niedziela
- „Guarneri”
- Ojciec Wirgiliusz
- Elba
- Wieża Świętojańska
- Śnieżny szkwał
- Oxelösund
- Król
- Od lwiątek do wilka
- Oban
- Quanto Costo
- Nordkap
- „Oceania”
- La muleta
- Na ministerialnym poziomie
- Jakub Paganel
- Ortodroma
- Dracului vaporul
- Awantury arabskie
- Duchy
- Iceberg
- Birbante-rocca
- Znaczy, co to znaczy?
- Wojny krzyżowe
- Klejnoty i pretorianie
- W drodze do Itaki
- Podróż poślubna
- Starzy znajomi
- Dziewicza podróż
- Śladami Waltera Scotta
- Dar
- Znów razem
- W drodze do Nowej Zelandii
- Meczet Omara
- W dwadzieścia lat później
Gato
Seria:
350 str. + 46 str. czarno-białych fotografii (nie publikowane w innych wydaniach), oprawa twarda płócienna, format 150x210
Stan: b. dobry (-) delikatnie przybrudzone płótno okładki
Wyd.: Wydawnictwo Morskie, 1968
ISBN: -