Szkoła janczarów - Alojzy Twardecki
Podtytuł: Listy do niemieckiego przyjaciela Tytuł oryginału: Tłumaczenie: Zbigniew Kowalski
(opis z obwoluty) O hitlerowskich zbrodniach i perfidnych metodach, jakie stosowała III Rzesza wobec narodów ujarzmionych, pisano już wiele. A jednak ta książka plasuje się na miejscu szczególnym, jest dokumentem osobistym, mającym zarazem wagę dokumentu historycznego. Aktem oskarżenia, a jednocześnie świadectwem danym prawdzie. (...) Losy Twardeckiego, ujęte w formę listów, składają się na ciąg zdarzeń niezwykłych, wstrząsających w swej wymowie. Mały chłopak, nieświadom tego, że jest Polakiem, żyjąc w niemieckim środowisku, staje się typowym produktem germańskiego wychowania. "Alfred" (bo takie nadano mu imię) zachłystuje się wizją "Wielkich Niemiec", fanatycznie wierzy w ich wodza, wielbi "geniusz" Hitlera. Ów obraz mentalności chłopca zgermanizowanego, ukształtowanego w szkole janczarów - rysuje się w książce z całą ostrością. (...) Gdy czyta się tę warstwę zapisu Twardeckiego, nie sposób oprzeć się refleksji: jak straszliwym szokiem była dla kilkunastoletniego chłopca wiadomość, odkrywająca jego prawdziwe pochodzenie, a tym samym przynależność do narodu, wobec którego wychowywano go w duchu nienawiści... W pierwszym porywie chłopiec postanawia ukryć się przed wysłannikami z "tamtego" kraju, potem decyduje się na wyjazd do Polski po to tylko, by powiedzieć swej "rzekomej" matce, iż nie jest jej synem. (...) Przyjazd do Polski to ciąg nieustannych konfrontacji własnych wyobrażeń z rzeczywistością, wizji spreparowanej przez Niemców - z obrazem zastanym. - "Wszystko było inne, wbrew moim życzeniom. Cały mój psychiczny system obronny, który tak długo i skrupulatnie przygotowywałem, runął jak zamek z piasku". (...) Jest w tej książce wiele scen, których nie sposób zapomnieć, jak choćby owo spotkanie z matką na dworcu w Poznaniu, przyjazd do Rogoźna, pierwsze rozmowy, przebijające mur obcości, czy wreszcie moment decyzji pozostania w Polsce. Decyzji podjętej nie pod wpływem chwilowego uczucia, lecz w pełni świadomej, dojrzałej. Warto przytoczyć tu na zakończenie słowa Twardeckiego: - "Wybrałem Polskę, ponieważ jest moją ojczyzną, za którą moi przodkowie, a wśród nich mój ojciec, którego znam tylko z fotografii, oddali swe życie. (...) Mam do tego pełne prawo nie tylko ze względu na swoich przodków, ale również dlatego, że tę ojczyznę sam odzyskałem dla siebie, że musiałem o nią twardo walczyć" .
Alojzy Twardecki był jednym z 200 tysięcy polskich dzieci wywiezionych do Niemiec i poddanych germanizacji. Odszukany przez swoją matkę, wrócił do Polski w 1969 roku i od tamtej pory pracował nad budowaniem pomostu porozumienia między narodami, opowiadając się za współpracą PRL z RFN.
216 str., oprawa miękka, obwoluta, format 125x195 Stan: b.dobry Wyd.: Wydawnictwo Pojezierze, 1978 ISBN: - |