Kluska, Kefir i Tutejszy- Jerzy Broszkiewicz
Ilustracje: Janusz Stanny
Wcale nie chciałem pisać przedmowy. Ale właśnie kiedy już zabierałem się do tej książki, dostałem pewien list. Siedziałem akurat nad plikiem pustych kartek papieru i zastanawiałem się, trzeci dzień z rzędu, od czego zacząć i co ma Kefir do Kluski, a Kluska do Tutejszego. Wtedy o dwunastej z minutami zadzwonił dzwonek. "Listonosz" - pomyślałem i poszedłem prędko do drzwi, żeby odebrać listy. Byłem wyraźnie zadowolony. I to nie tylko dlatego, że lubię dostawać listy. Byłem także zadowolony z tego powodu, że jak człowiek siedzi nad pustą kartką i mocno się waha, jak ją ugryźć i od czego zacząć, każda okazja jest dobra, żeby wstać od stołu i choć na chwilę zająć się czymś innym. Oczywiście w takich wypadkach wzdycham obłudnie i udaję przed samym sobą irytację, że znowu "nie dają mi pracować". Ale w gruncie rzeczy przynajmniej pięć minut jestem bardzo zadowolony. Tak właśnie było i tym razem. Wymyśliłem sobie wprawdzie kilka pierwszych zdań - ale po nich otwierała się pustka: co dalej? Dzwonek listonosza odezwał się w porę. Poszedłem do drzwi, otworzyłem. (...) Zaplątałem się co nieco w tej całej sprawie. A mówiąc między nami wcale bym się tak nad tym wszystkim nie rozwodził, gdyby nie to, że list przyszedł akurat na trzy minuty przed napisaniem kilku pierwszych zdań historii o Klusce, Kefirze i Tutejszym. Już miałem te zdania w głowie. Miały brzmieć tak: "Kluska wlazła na sosnę i powiedziała do Kefira: - Cielęcina z ciebie, mój drogi!" No i cóż? Już miałem to napisać, kiedy dostaję pytanie o sen i rzeczywistość. Kluska siedzi na sośnie i mówi o cielęcinie, Kefir zaczyna się gotować ze złości, kot Pacułka wlazł do kosza na papiery i przykrył nos ogonem, a ogon milczeniem. Aja w tej sytuacji mam odpowiadać na trudne pytania. Niech będzie mi wybaczone, że nie odpowiedziałem na pytania do końca. Muszę jednak przy okazji jeszcze wyjaśnić, że w tej książce (z Kluską, Kefirem i Tutejszym) lepiej w ogóle nie pytać, gdzie sen, gdzie sens, a gdzie rzeczywistość. Jest akurat wiosna, miesiąc kwiecień, naprzeciw mego okna topole zaczęły się zielenić, a w Danii spadły dwa metry śniegu. Ja zaś jestem w całkowicie niepoważnym nastroju, który zamierzam zachować na cały czas pisania tej książki... - fragmenty przedmowy
Kluska, dwunastoletnia dziewczynka i Kefir, trzynastoletni chłopak, spędzają wakacje nad morzem. W czasie wyprawy na wydmy wchodzą w dziwną mgłę, która przenosi ich w czasie i lądują w... bocianim gnieździe siedemnastowiecznej pirackiej fregaty. Po przygodach wśród piratów przenoszą się znów w czasie balonem do współczesnej Ameryki, gdzie poznają miliardera Johna Donalda Gooffy, któremu pomagają w walce z gangiem Pięciokątów...
Spis treści: Pewien list - czyli coś w rodzaju przedmowy Kluska wlazła... i tak dalej - czyli rozdział pierwszy Powietrze morskie zaostrza apetyt - czyli rozdział drugi Ci z Lizbony i nieszczęsny więzień - czyli rozdział trzeci - Ho, ho, ho... mocna rzecz! - powiedział kot (kilka razy)... - czyli rozdział czwarty Delfiny, rekiny, demony oraz pewna papuga - czyli rozdział piąty Pan Ghomo Ludens i inni - czyli rozdział szósty Aviomarina, helikopter, zły pies - a także smutek, strach i odwaga pana Goffy - czyli rozdział siódmy Profesor H.S., wielki skok i klaps 167, czyli początek rzeczy dla rozdziału ósmego właściwych
324 str., oprawa twarda, format 175x200 Stan: b.dobry (-) minimalne obtarcia okładki Wyd.: Czytelnik, 1973 ISBN: - |