Stan: UŻYWANY: 9/10
Okładka i środek czyste, minimalne ślady używania.
Opis:
Ostatni dyktator Europy. Pod takim pseudonimem na zachodzie funkcjonuje Aleskander Łukaszenko, prezydent Republiki Białorusi od 1994 roku. Kim jest człowiek, który w samym środku Europy utworzył i zabalsamował postsowiecki system władzy, ideologii i społeczeństwa? Na to zasadnicze pytanie próbuje odpowiedzieć Michał Kacewicz w swojej książce z serii Pod Lupą Newsweek - „Łukaszenko. Dyktator w Kołchozie Białoruś”.
Książka została wydana pod koniec 2007 roku, więc nie wszystko jest w niej aktualne i nie bierze pod uwagę ostatnich dynamicznych zmian jakie zaszły u naszych wschodnich sąsiadów. Niemniej jednak jest to książka przede wszystkim o Łukaszence a ten, jako komunistyczny kołchoźnik i politruk się nie zmienił.
Młodość spędzona w Związku Radzieckim, odcisnęła wielkie piętno na Łukaszence. Wychowywał się w zabitej dechami wiosce Koptysi, bez ojca i bez pieniędzy. To były czasy kiedy główna ulica w mieście zawsze nosiła imię Lenina i prowadziła do placu, też Lenina. Czarna Wołga była synonimem prestiżu. Zresztą Białoruś AD 2009, nadal jest pełna takich symboli, Baćko – lub Sasza, zdrobniale o Łukaszence – zadbał aby społeczeństwo nie zapomniało o mitycznym Związku Sowieckim. Jednak dzięki uporowi udało się mu wyrwać z prowincji i rozpoczął studia na wydziale pedagogiki w Mohylewie. Studiował historię, po czym wstąpił do wojska gdzie jako politruk [oficer polityczny] stacjonował w pograniczu.
Był niesłychanie ambitny, jego celem była Moskwa! Podczas pracy w Szkłowie, jego przełożonych zastanawiała jego nadgorliwość, żywiołowość i nawet skierowali go na badania psychiatryczne. Jednocześnie podążając za losami młodego Aleksandra Łukaszenki, autor opowiada nam o Białorusi. O prowincjonalnej biedzie, kleptokracji [w zakładach pracy panowała jedna zasada, kradł kto mógł] ale również o zwyczajach i słowiańskiej kulturze. Bez zrozumienia realiów tamtej epoki, kołchozów i sowchozów, nie można zabrać się za ocenę tego kim jest prezydent Białorusi obecnie.
Początki prawdziwej politycznej kariery Łukaszenki przypadają na rok 1990. Dostał się wtedy do białoruskiego parlamentu. Wypłynął dzięki wojnie między frakcjami starych przedstawicieli nomenklatury i nowych demokratów i nacjonalistów. Pyskaty Aleksander dostał komisję do spraw korupcji! Starzy wyjadacze z parlamentu myśleli, że będą mogli nim manipulować. Mieli go za wioskowego głupka, ubranego z bazarowym wdziękiem i pachnącego tanim mydłem toaletowym. Bardzo się przeliczyli, już niedługo parlament miał obniżyć wiek kandydata na prezydenta z 40 na 35. Łukaszenko miał wtedy 38 lat.
Stał się popularny i rozpoznawany, niczym Zbigniew Ziobro. Komisja stała się dla niego trampoliną do poważnej politycznej kariery. Już wtedy prości ludzie mówili „Chłop ma rację!”. Wieśniacy go za to kochali. Chcieli aby trzymał za twarz opozycję i robił w państwie „porządek”.
Na Białorusi mówi się, że jedyny błąd jaki może wystąpić w wyborach to błąd statystyczny – wynik opozycji. Łukaszenko uśpił społeczeństwo, opozycje zagonił do podziemia, wprowadził drugi język urzędowy [rosyjski], wymienił symbole narodowe [biało-czerwono-biała flaga na czerwono-zieloną]. Wszystko to zrobił z poparciem społeczeństwa. Autor pisze o tym na przykładzie kultury pracy, ekspedientki patrzące na klientów jak na natrętne muchy. Ludzie zapomnieli słów proszę i dziękuje. Przywykli.
Łukaszenko stworzył system, który nie znosi sprzeciwu. Książka Kacewicza opowiada być może o Białorusi, której już nie ma. Obecnie kraj przechodzi dynamiczne zmiany gospodarcze. Jednak nadal nie ma w tym kraju demokracji, a wolność słowa jest fikcją. Nigdy nie wierzyłem w oświeconych dyktatorów, a więc trudno jest oceniać powody tych zmian. W kuluarach szepcze się o chorobie dyktatora, który ma oddać władzę jednemu ze swoich synów. W 2011 roku będzie musiał zdecydować. Wcześniej mówił o swoim najmłodszym potomku Mikołaju. Jednak obecnie największe szanse ma przywódca technokratów – przez wielu uważany za sprawcę, przemian na Białorusi – Wiktor Łukaszenka.
W jakim kierunku pójdzie Białoruś? Została niedawno zaproszona [warunkowo] do unijnego programu Partnerstwo Wschodnie, czy wykorzysta szansę na modernizację? Czy jest to możliwe gdy u steru jest człowiek odpowiedzialny za tyle nieszczęść tego narodu? Być może zmiana jest efektem konfliktu z centralą [z Putinem]. Aleksander mówi, że „Białorusin to taki Rosjanin z certyfikatem jakości”. Czy rzeczywiście tak jest? Z pewnością należy się bacznie przyglądać, czy odwilż jest przypadkowa, czy będzie oznaką zmiany w polityce Mińska.
(z okładki i treści książki)
|