Gąsiorowski Wacław, Pani Walewska, Warszawa 1970, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, format 12,5 x 20 cm, s. 665, czarno-białe wkładki zdjęciowe, okładka kartonowa miękka, obwoluta, waga 600 g; ISBN brak; to powieść historyczna Wacława Gąsiorowskiego, rozpoczynająca się w ostatnich dniach grudnia 1806 roku w Warszawie, gdy wszyscy w mieście szykowali się na przybycie Napoleona i jego armii.Do pałacu Raczyńskich przyjechał z Walewic osiemdziesięcioletni szambelan Anastazy Walewski z żoną. Był posłem w sejmach, znał króla Stanisława Poniatowskiego i bywał na licznych balach. W siedemdziesiątym ósmym roku życia ożenił się po raz trzeci z Marią, liczącą sobie lat dwadzieścia córką pani Łączyńskiej, starościny gostyńskiej. Wizyta Walewskich w Warszawie miała uzdrowić stosunki pana Anastazego z synem Ksawerym.Kiedy znaleźli się u księżnej Jabłonowskiej, pani Walewskiej została przedstawiona Żaneta Radziwiłłówna, w której Maria rozpoznała przyjaciółkę z pensji. Następnego dnia wybrały się saniami powitać cesarza w okolicach Warszawy. Pierwsze spotkanie Napoleona i Marysieńki było bardzo wzruszające, zakończone słowami nadziei na kolejne, już w Warszawie.Kiedy otrzymała kwiaty z życzeniami noworocznymi i bilecikiem o treści "dla pięknej Marii", poczuła się zażenowana. Na panią Walewską spadło wielkie wyzwanie, bo miała udać się na bal cesarski do Zamku Królewskiego.Na sali balowej, w otoczeniu Wybickiego i Poniatowskiego, pojawił się Napoleon. Marszałek dworu wskazał na damę w białej sukni, po czym cesarz skierował swe kroki w jej stronę. Cesarz wyraził Marysieńce wdzięczność, że przyjęła zaproszenie. Był nią oczarowany, patrzył na nią bez przerwy. Parę dni po balu pani Walewska otrzymała list od cesarza, pełen wyznań miłości. Szambelanowa wstydziła się za jego wyznanie. Chciała natychmiast wrócic do Walewic i uciec od tego wszystkiego.Z pomocą Marysieńce przyszła hrabina Vauban, która stała się jej opiekunką. Kiedy wszyscy przyjaciele pani Walewskiej oczekiwali przychylności ze strony cesarza, hrabina namawiała ją na wizytę u Napoleona.Argumenty marszałka sejmu Małachowskiego o ratowaniu Ojczyzny, przemówiły do uczuć patriotycznych Marysieńki. Cesarz miał zapewnić naród polski o przyjaznych intencjach i poparciu w przyszłości. Nadszedł wreszcie dzień, gdy pani Walewska z panią Vauban pojechały karetą do zamku. Oczekiwanie w komnacie na Napoleona trwało długo, ponieważ załatwiał on sprawy służbowe. Przez ten czas Marysieńka drżała na całym ciele. Bała się bardzo spotkania sam na sam z cesarzem. Kiedy nastąpiło, Napoleon powiedział, że odtąd nikt do niej nie ma prawa. Obiecywał, że stworzy jej piękne życie i zapewni bogactwo. Marysieńka padła do nóg cesarza i prosiła o odbudowanie Ojczyzny, o wynagrodzenie wierności Legionów. Bonaparte żądał bez przerwy rekrutów, pieniędzy i datków w naturze. Żołnierze Legionów nie mieli odpowiedniego ubrania ani uzbrojenia. Pomimo tego dzielnie walczyli z Prusakami, wypierali ich z ziem polskich. Przykładem wzorowego żołnierza był porucznik Łączyński, brat pani Walewskiej. Niespodziewanie został mianowany na pułkownika sztabu głównego. Dziwił się sam, że doznał takich zaszczytów. Z jego nominacji zadowolony był generał Henryk Dąbrowski. Oświadczył on, iż dobrze się stało, bo w kwaterze głównej potrzebny jest ktoś z ich szeregów. Łączyński wyruszył do cesarza z raportem od generała, mówiącym o kraju wyniszczonym wojną. W czasie rozmowy pułkownika Łączyńskiego z Napoleonem przyszedł meldunek, że gwardia się zbuntowała. Gwardziści żądali powrotu do Francji, albo chleba. Wówczas Napoleon z pułkownikiem wybrali się, aby uspokoić żołnierzy.Szczęście pułkownika prysnęło, kiedy spotkał w Ostródzie służącego Walewskich, pana Domagalskiego. Od niego dowiedział się, że jego siostra przebywa w rezydencji razem z Napoleonem. Spotkanie rodzeństwa odbyło się w atmosferze pretensji pułkownika i tłumaczeń Marysieńki. Łączyński zerwał pułkownikowskie epolety i kazał oddać je cesarzowi. Parę godzin później pułkownik usiłował popełnić samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Chirurg stwierdził, że kula przeszła po wierzchu i zostawi tylko bliznę na czole. Po tym wydarzeniu pani Walewska z Napoleonem wyjechali do Austrii. Tam cesarz dowiedział się, że Marysieńka jest w stanie błogosławionym. Napoleon marzył o prawowitym potomku, o przyszłym cesarzu, ale Józefina, jego małżonka, nie mogła mieć dzieci. Dlatego postanowił się z nią rozwieść i poślubić Marię Ludwikę, córkę cesarza austriackiego. W niedługim czasie przyszedł na świat ich syn. Wówczas pani Walewska wysłała do Napoleona list gratulacyjny. Przekonywała, że dzieli się z nim jego szczęściem oraz że jej mały synek śle całusy przyszłemu cesarzowi.Marysieńka próbowała uzyskać audiencję u Napoleona, ale jej się nie powiodło. Cesarz obawiał się plotek i domysłów zaraz po narodzinach potomka. Próbował póżniej ustalic datę spotkania z Marysieńką, ale ona odmówiła. Wyjechała z synem z Paryża do Walewic. Po paru miesiącach pobytu w rodzinnych stronach otrzymała list z Warszawy, od siostry pana Anastazego. Księżna donosiła, że armia francuska przestała istnieć, a cesarz wraca do Paryża przez Łowicz i Drezno. Napoleon w Łowiczu spotkał się przypadkowo z Pawłem Łączyńskim, któremu powiedział, że zamierza odwiedzić panią Walewską. Jednak osobisty minister poradził mu, aby tego nie czynił. Wizyta ta napewno wyszła by na jaw, a cesarzowa byłaby niezadowolona. Będąc w tak trudnej sytuacji, Napoleon przesłał Marysieńce tylko serdzeczne pozdrowienia.Kiedy nadszedł dzień podpisania aktu zrzeczenia się tronu przez cesarza, pani Walewska pojechała na spotkanie z nim. Była bardzo rozczarowana, gdy Napoleon odmówił widzenia się z nią. Chciał być sam, choć wiedział o jej przywiązaniu. Dowidła tego, gdy przypłynęła na Elbę, miejsce zesłania cesarza. Przybycie swoje usprawiedliwiała tym, że słyszała o jego osamotnieniu. Dowiedziała się również, iż cesarzowa nie zamierzała przybyć na Elbę. Napoleon był przerażony lekkomyślnością Marysieńki, choć wiedział o jej szlachetnych intencjach. Marysieńka przywiozła listy i papiery od bliskich mu osób i generałów, z którymi nie miał kontaktu od dwóch miesięcy. Napoleon przez dwie noce odpisywał na listy, wydawał pisemne rozkazy. Pani Walewska z synem wyruszyła w drogę powrotną, a dużej koperty strzegła ze wszystkich sił.Burza na morzu przemoczyła Marysieńkę i przyniosła jej chorobę trwającą pół roku. Zapalenie płuc i słabe serce było przyczyną odejścia Marii Walewskiej z tego świata. Stan bardzo dobry, cena