Kiedy medycyna zdaje się dochodzić do szczytów wiedzy, kiedy w ciągu ostatnich około 200 lat zrobiła niebosiężny skok do antybiotyków, sztucznych nerek, płuco-serc itd., pacjenci nieco w tym wszystkim zagubieni i zmęczeni zwrócili się do starych, „retro" skarbów przyrody ziółek. Ludzie widzą przepaść, jaka istnieje między osiągnięciami medycyny w przeszklonych laboratoriach i szpitalach-fabrykach o najnowocześniejszej technice, a ich ciągłymi dolegliwościami i chorobami: katarem, chrypką, biciem serca, bólami głowy, migrenami, żylakami i tysiącami innych bóli i cierpień, wciąż jeszcze towarzyszących życiu i nieraz okrutnie gnębiących i trudnych do wyleczenia.
Moda na zioła objęła w ostatnich latach cały świat na fali "powrotu do natury" w połączeniu z naturalnym odżywianiem, tak modnym w wielu krajach i po prostu potrzebą. Obywatele krajów wysoko uprzemysłowionych zaczęli wierzyć, że jedyną drogą do utrzymania zdrowia i młodości do ponad 100 lat - jest odpowiednie odżywianie, powrót do natury, unikanie stresów, skażeń, pestycydów i innych mankamentów cywilizacji. Zioła zwykle są bogate w związki mineralne, substancje hormonalne, enzymy itp. Są więc cenne zarówno dla zwierząt jak i ludzi. Zioła korzenią się głębiej, potrafią wydobywać z gleby i podglebia przeróżne cenne makro- i mikroelementy, a ich znaczenie jest wprost ogromne. Przecież brak ich lub niedobór w paszy jest dla zwierząt równie szkodliwy, jak i dla ludzi. Nie ma zdrowia bez mikroelementów i bez ziół! Książka ta nie jest przeznaczona dla zielarzy - plantatorów, ani fachowych, współpracujących z Herbapolem zbieraczy, ani dla - broń Boże - lekarzy, ale dla tych, którzy na własny użytek uprawiając zioła w ogródku działkowym lub przydomowym, albo wędrując wśród pól i lasów chcą wiedzieć jakie to - przydatne lub nie - "ziółka" pętają im się pod nogami.
(z treści i wstępu książki)