KSIĄŻKA KTÓRĄ WARTO MIEĆ !!!

PIEŚNI GÓRNICZE
WYBÓR I OPRACOWANIE Adolf Dygacz
Autor | |
ISBN | 83-85862-03-X |
Liczba stron | 159 |
Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
Format | 16,5 x 24,0 cm |
Rok wydania | 1995 |
Język | polski |
Stan: UŻYWANY 10/10
Okładka i środek czyste, praktycznie brak śladów używania
OPIS:
"Pieśni górnicze" są kolejną publikacją popularno-naukową w bogatym dorobku folklorystycznym Adolfa Dygacza. Ten osobliwy wybór źródeł i opracowanie należy do prac szczególnych, jest bowiem owocem dojrzałego, rzetelnego i bardzo wnikliwego warsztatu Autora.
Spis treści: A ten nasz goiczek z łasa idzie A za dworem w cornym lesie chodnicek Ażebych jo miała skrzydełka jak gąska Bili się górniki, pierzyńskie gruchliki Był roz jeden górnik ze Strzybnice Chłopeczku złoty, wstóń do roboty Choć nie jestem ładny i troskę mechaty Dycki mi padają, iżech zawalaty Dzieje nom się coraz gorzej Dzisiaj jest święto Św. Barbary Dziwejcie sie wszystkie stare baby Dziwują sie ludzie co dziś jest Ej, nie ma to nie ma, jak to górnikowi Gdyby Jaś nie był tuleja Gdy górnik przy pracy Górnicy, górnicy, ciężkie wasze życie Górnicy, górnicy, co węgiel kopiecie Górnicy, górnicy, co wągiel kopiecie Górnicy, górnicy, dobrzy robotnicy Górnicy, górnicy, otwierajcie wrota Górnicy, górnicy, pracujecie w ciemnicy Górnicy to zdrowe chłopy Górnicze skarby pod ziemią Górniczy stan, hej, niech nam żyje Górnik ci ja górnik, pod ziemią pracują Górnik ma wypłatę, wesoła nowina Górnik rano wstaje, na dół się wybiera Górniku, górniku cóż ci po ciuliku Górniku mój gładki Graj oberka, graj mazurka Hej górnicy, górnicy, ciężko pracujecie Hej górnicy, górnicy, kaj tak wczas idziecie Idzie bergmon drogą, klapa mu sie kiwie. Idzie furmon do kopalni Idzie górnik do roboty smutny jakby sowa Idzie, górnik miedzą i tak sobie myśli. Idzie górnik po ulicy, żoąa jego za nim krzyczy Idzie górnik po wsi kilofkiem wywijo Idzie górnik z roboty z fajfki mu sie kurzy Idzie Karolinka hań do Szczecina. Jedzie konik po pochylni Jestem sobie górnik z górnośląskich szacht Jo ci powiadom, nie kochaj piekarza Jo jest górnik co fedruja Jo tu jest za gospodorza Karliku, Karliku, co tam niesiesz. Katowicki synek, szopieńsko dziewczyna Katowscy chłopocy, robotnego rodu Kiebych jo wiedzioł, kiedy jo umrza Kiedy jo chcioł za górnika na kopalni być Kopalnie, kopalnie, to nasze pałace. Kto pieniądzki mo Lulajże mi, lulaj i ululaj mi się Łopata, kilof i helmisko. Móm trzewiki nowe na te wielkie święta. Miałam ci górnika małego jak palec. Miałem ja śpieweczek. Muzykańcio grejcie, bo górnik tańcuje My górnicy, hutnicy z Górnego Śląska. Na czwartym brymswerku Na kopalni "Wujek" dobrze węgiel suje Na odpuście w Bogucicach Na Piaśnikach kaszton biały Nasi matka są markotno, bo im zdechła koza Na Śląsku wokoło kominów niemało. Na tym Górnym Śląsku są dobrzy ludzie. Na zdrowie kamracia i na zdrowie dudka: Nie byda sie żynił, bo mi baby nie trza. Niedaleko jeziora stoi lipką zielona. Nie ma ci to, nie ma jako Ślązaczykom Nie ma większych nieboraków Nie masz to, nie masz jak to górnik młody O Barbórko, panno święta Od Szarleja ku Będzinie idzie dysc Ojciec bezrobotny, w domu straszna bieda. Oj, smutne to życie O święta Barbórko, zmiłuj się nade mną O wy, biydne ślepry co wy tyż powiycie Pado górnik do górnika Panie sztajger, śleper uciyk. Pasibrzuchy bez roboty Pedziołbych ci dzisiej takie słowa. Po furmanie bat zostanie, po hutniku trepy. Posłuchaj górniku w swoim pięknym stanie Posłuchejcie wy górnicy, hej Powadzili sie bergmoni o klocek na dworze Przebierałaś Kasiu, jak kokosz w pszenicy Pytam się was państwo, jak sie wam powodzi Robota stanyła, koło już nie idzie Skrzypka, bas, piszczołka, to cało kapela Sła dziywcyna drogą, tak sobie mówiła. Sła górnicka drógąz garnuseckiem mleka Społbych, społbych, żonka mi nie do Stary górnik jo se stary Szola na dół zjeżdża Świętej Barbórki my wierne dzieci Tako to natura górnika nasego. Tam w kopalni, tam na dole Tańcowoł górniczek Tarnowskie Góry, to same dziury. Ten nasz nowy górnik goni ładowaczy Ty górniczy synie, nie kochaj sie we mnie U górnika w doma jest szykowno żona U górnika w izbie obroz malowany U tych panów z wielkich stanów Uśnijże mi, uśnij, abo mi urośnij Uśnijże mi uśnij mój mały syneczku Widzisz, widzisz mój chłopeczku. Wiela bardzo na tym świecie dobrzeje i pije. Wiela mój synocku nakroć dzisiej chleba Wiwat nam, górnicy W Katowicach jest wesele Wstaje górnik do roboty, żonka jeszcze drzymie Wśród nocnej ciszy dziouchy sie schodzą Wyjrzoł miesiąc z ciemnych chmur Z kolędeczką idziemy, piyknie wóm winszujemy Zodnemu sie nie dziwują, jeno sobie sama Zygor śtyry bije, żonka męża budzi. Żałuj dzioucho żałuj, kiedyś mie nie chciała Żebychjo mioł, co bych jo chciał
(Ze wstępu do książki)
POLECAM !!!
PRZED LICYTACJĄ DOKŁADNIE PRZECZYTAJ OPIS I PRZEMYŚL SWOJĄ DECYZJĘ NIE USUWAM OFERT!!!
Osoby z kopertami i negatywami proszę o potwierdzenie złożonych ofert:
poprzez zakładkę "Zadaj pytanie sprzedającemu"
lub telefon: 794-661-641
WPŁATA NA KONTO: (dane do przelewu przesyłam mailem po zakończeniu aukcji).
WYSYŁKA: w ciągu 48 godzin po wpływie pieniędzy na moje konto!!!
Wysyłka listem poleconym lub paczką : cenę sprawdź tutaj
ZAPRASZAM DO LICYTACJI