Jesteś tutaj  ›  Książki i podręczniki ›  Książki ›  Literatura piękna ›  Proza polska ›  1939-1989 ›  Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56)

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56) (nr aukcji: 38335186)

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56) Wyświetleń: 550 razy Informacje podstawowe

  • Towar:Używany

  • Ilość sztuk:1 z 1

  • Lokalizacja:

  • Dodatkowe informacje:Wysyłka za granice
Opłata z góry

  • List polecony ekonomiczny6,00 zł
Opłata przy odbiorze

  • Przesyłka pobraniowa12,50 zł




Cena:  95,00 zł
AUKCJA ZAKOŃCZONA( 2016-06-23 02:05:00)
Zamówienie z obowiązkiem zapłaty



Sprzedający

Zaufany sprzedawca




Opis do aukcji

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski

Lis zjawił się zupełnie niespodziewanie pewnego październikowego wieczora, kiedy Łukasz był w mieszkaniu sam jeden. Ojca wezwano właśnie do jakiejś nagłej operacji, matka miała w szkole nauczycielską konferencję, a Grześ poszedł z kolegami do kina, na seans o ósmej.
Łukasz leżał już w łóżku i chociaż pomalutku ogarniała go senność, żal mu było zasnąć, ponieważ na dworze rozpadało się na dobre, więc w ciszy pokoju przyjemnie było nadsłuchiwać, jak za oknami, na mariensztackiej skarpie, wśród ciemności rozjaśnionych chybotliwymi poblaskami lamp, pluszcze deszcz, drzewa szumią i pogwizduje wiatr.
Łukasz zamierzał właśnie poprowadzić na dobranoc cichą, mruczaną rozmowę z niedalekim wiatrem, gdy nagle skrzypnęły drzwi prowadzące z korytarza i do pokoju wszedł lis. Łukasz natychmiast zapomniał o senności, nie poruszył się jednak, nawet oddech w sobie ściszył, aby nie spłoszyć niespodziewanego gościa. Zresztą lis wcale nie robił wrażenia skrępowanego lub zaniepokojonego. Przeciwnie, zachowywał się bardzo naturalnie. Zrazu stał przy drzwiach, bystro rozglądając się dokoła błyszczącymi ślepiami, wyraźnie było widać, że nieco uniósł spiczastą mordkę, jakby się chciał zaznajomić z zapachami nowego pomieszczenia, potem zaś leciutko, lecz całkiem śmiało, bezszelestnie stawiając łapy, posunął się na środek pokoju.
Mimo mroku, jaki dokoła panował, Łukasz od razu się zorientował, że wieczorny gość jest niezwykle piękny. Był to przede wszystkim lis bardzo duży, lecz smukły i gibki, wspaniale rozrośnięty, o ślepiach połyskujących w ciemnościach jak dwa rozżarzone węgielki, z wielką puszystą kitą, i co najbardziej zdumiewające: cały był złoty jakąś niezwykłą złocistością, miękką i jedwabistą, lśniącą w mroku zadziwiającym poblaskiem.
Mimo pięciu lat Łukasz był chłopcem roztropnym i w tym momencie bynajmniej nie zamierzał zdradzić się ze swym zachwytem. A jednak stało się to, czego nie chciał, i naraz krótkie: "Ach!", bardzo donośne, zabrzmiało w ciszy.
Usłyszawszy swój głos Łukasz zdrętwiał z przerażenia. "Koniec" — pomyślał z rozpaczą. I nie chcąc oglądać ucieczki lisa zacisnął powieki i dla pewności przysłonił je dłońmi. A jednocześnie szeptał w myślach: "Och, lisie, mój najdroższy, kochany lisie, nie uciekaj ode mnie, proszę cię, zostań tutaj, dobrze? a ja ci przyrzekam, że cię będę bardzo, bardzo kochał i będę myślał o wszystkim, czego ci trzeba, zawsze będę twoim pomaganiem, proszę cię, tylko nie odchodź..."
Ciszy nie mącił najmniejszy szelest i Łukasz z całej siły przyciskając piąstkami powieki słyszał tylko przyśpieszony łomot własnego serca. Gdy odważył się na koniec otworzyć oczy, nie uwierzył zrazu własnemu szczęściu: lis nie uciekł, wciąż stał na środku pokoju, dokładnie w tym samym miejscu, w którym znajdował się był przed wiadomym okrzykiem. Łeb tylko w tej chwili obrócił ku Łukaszowi, dzięki czemu oba jego ślepia wydawały się jeszcze większe, bardziej ogniste i błyszczące.
Łukasz nie wytrzymał i usiadł na łóżku.
— Och, lisie! — szepnął.
Wówczas lis skinął przyjaźnie głową, wyraźnie się przy tym do Łukasza uśmiechnął, po czym kołysząc puszystą, złotą kitą skierował się w stronę stojącej w głębi pokoju szafy. Tam, wspiąwszy się na przednie łapy, otworzył drzwi i bezszelestnie wsunął się do środka. Przez sekundę złotawa poświata rozjaśniała wnętrze szafy, następnie drzwi zamknęły się równie bezgłośnie, jak przed chwilą się otworzyły, i w pokoju znów się stało ciemno.


Tytułowy Złoty lis to opowiadanie Jerzego Andrzejewskiego opowiadające historię małego chłopca, którego odwiedza piękny, złoty lis. Tajemniczy i piękny gość pojawia się w szafie między strojami matki bohatera. Ów lis to dziecięce marzenie, wyimaginowany przyjaciel. Czy zjawił się naprawdę? Jak w świecie pozbawionym fantazji przyjęta zostanie wiadomość o tak niezwykłym stworzeniu?
Tom zawiera również opowiadanie Kukułka, Paszportowa żona, Przebudzenie lwa, Narcyz, Pantofelek, Wielki lament papierowej głowy.


Gato
Seria:
164 str., oprawa twarda płócienna, format 135x205
Stan: b.dobry
Wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1956
ISBN: -

Kupuj Zapraszam do licytacji: Złoty lis - Jerzy Andrzejewski Kupuj

Stopka

Jeśli znajdziesz aukcję, która zakończyła się bez sprzedaży to spytaj czy oferowany przedmiot jest jeszcze dostępny.

Przeczytaj koniecznie kilka uwag na temat aukcji na stronie o mnie.

DODATKOWE UWAGI:
99,99% moich przedmiotów jest używanych, więc moga być w
idoczne jakieś ślady użytkowania (choć czasem mogą być w stanie niemal idealnym).


Kupując kilka przedmiotów płacisz za jedną przesyłkę!
(proszę wówczas o kontakt w celu ustalenia łącznych kosztów wysyłki)
.

FOREIGN BUYERS: Please read first the page "about me"!

 

Komentarze

Złoty lis - Jerzy Andrzejewski (56)

Masz pytanie dotyczące oferty? Zadaj je sprzedającemu.

Polecane inne kategorie

Wątki na forum z działu Książki i podręczniki



Strona wygenerowana 2026-06-09 12:33:32, 120