Jacek Sawaszkiewicz. Wydawnictwo GLOB, 1986. Stron 118, format - 11x16,5 cm. Wydanie pierwsze. Oprawa miękka.
Tak, ludzie wyruszyli na weekend, mieli jednak piekielnego pecha. Wyruszając na ten wspólny, ogólnoświatowy weekend wywołali mnóstwo niepotrzebnego hałasu i zamieszania, co ściągnęło na nich uwagę mieszkańców planety Kanibalia. Ogromne i przepastne czasoprzestrzenne statki Kanibalian wylądowały na Ziemi i wchłonęły w swoje trzewia wszystko, co żywe na naszej planecie, a następnie zawiozły to na inną planetę, żeby tam mięso skruszało i żeby jego zapasy były stale świeże. Kanibalianie pracowali w pośpiechu, dlatego przeoczyli pojedyncze dłonie czy ręce, może także nogi, może jeszcze to i owo.
Z okładki
Egzemplarz w dobrym stanie, nieco sfatygowana okładka.