Stan: UŻYWANY 8,5/10
Okładka i środek czyste, normalne ślady używania, lekkie otarcia i zagięcia okładki.
Opis:
Można zaryzykować stwierdzenie ze Worcell lepiej pisze o Niemcach niż Osadnikach. Mimo że ci pierwsi są zamknięci w sobie, skryci dumni, nie okazują uczuć, trzymają formę to są jednak uprzejmi, słowni i potrafią znaleźć swoje miejsce w tej sytuacji. Natomiast Polacy są przedstawieni trochę jak konkwistadorzy.
Książka Henryka Worcell z przed kilkudziesięciu lat dotycząca pierwszych miesięcy życia repatriantów na ziemiach zachodnich, w kontekście toczących się dyskusji, nabiera bardzo współczesnego wymiaru.
Nowela opowiada o życiu wioski położonej w okolicach Kłodzka tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Do niemieckiej wsi przyjeżdżają repatrianci ze wschodu, osadnicy.
Jakoś muszą się dogadać, mieszkają w jednych domostwach na ogół zajmowali pokoje gościnne niemieckich domów, znajdujące się na piętrze. Byli proszeni na posiłki przyrządzane przez dotychczasowych gospodarzy. Tak jakby przyjechali na odpoczynek. Worcell wkłada w usta swojego bohatera wypowiedz, że czuje się on jak letnik, który przyjechał na wakacje. Wokół góry, Świeże powietrze i na dole gospodarze szykujący posiłki. Jakoś muszą się dogadać.
Główny bohater zasiedla gospodarkę, w której mieszka młody weteran wojny ze wschodniego frontu. Jego żona, mały synek, nastoletnia córka i matka. Przyjeżdża wraz z żoną i oczekuje momentu, kiedy Niemcy opuszczą już jego własną gospodarkę.Do wsi przybywają nowi repatrianci i Sołtys wskazuje im domy do zasiedlenia.
Można zaryzykować stwierdzenie ze Worcell lepiej pisze o Niemcach niż Osadnikach. Mimo że ci pierwsi są zamknięci w sobie, skryci dumni, nie okazują uczuć, trzymają formę to są jednak uprzejmi, słowni i potrafią znaleźć swoje miejsce w tej sytuacji. Natomiast Polacy są przedstawieni trochę jak konkwistadorzy.
(z okładki i treści książki)