Zaloguj się
|
Zarejestruj się
Pomoc
Forum
Usługi
Moje konto
Sprzedaj
Zaawansowane szukanie
Szukaj
Obsługa Java Skryptów w Twojej przeglądarce została wyłączona. Niektóre opcje Świstak.pl nie będą działać. Zobacz
pomoc
.
następna aukcja
Jesteś tutaj
›
Książki i podręczniki
›
Książki
›
Książki naukowe
›
Nauki ścisłe
›
Astronomia
› Bóg i kosmologia
Bóg i kosmologia
(nr aukcji: 18589043)
Więcej zdjęć
Wyświetleń:
30
razy
Informacje podstawowe
Towar:
Używany
Ilość sztuk:
1 z 1
Lokalizacja:
Legnica, Dolnośląskie
Koszt przesyłki pokrywa:
Kupujący
Sprawdź opis i opinie o książce w
nakanapie.pl
Opłata z góry
List priorytetowy
7,00 zł
Cena:
7,00 zł
Kup Teraz
Sprzedający
aszug
Ocena:
4,8
/
5,0
z 301 opinii
Opinie o sprzedawcy
Pełna oferta sprzedawcy
(173)
Zapytaj o przedmiot
Zaproś do kontaktów
Opis do aukcji
Stanley Jaki SJ
Zbawca nauki
Stan książki dobry+. Str. 211. Sprzedaję tylko jedną ksiązkę ze zdjęcia.
" Pewien sławny kosmolog twierdzi, że nasz wszechświat jest być może produktem laboratorium z innego wszechświata. W opinii kolejnego naukowca powstanie wszechświata było dziełem czystego przypadku. Jeszcze inny uważa, że Bóg musiał stworzyć dokładnie taki wszechświat, jaki stworzył. Nic dziwnego , że ten sam kosmolog dumny jest ze swego ateizmu i nie cierpi zbytnio, gdy powiedzieć o nim , że jest panem wszechświata. Większości kosmologom bluźnierczy ton takich przechwałek zdaje się w ogóle nie przeszkadzać. Nie martwią się też oni teoretycznym dzieleniem wszechświata na tryliony wszechświatów. Ludzie o przekonaniach religijnych , którym nieobce są sprawy kosmologii - także nie reagują. Wyraźnie uwidaczniają się już symptomy wieku, w którym religię sprowadza się do prywatnych sentymentów. Wówczas człowiek łatwo godzi się z utratą fizycznego wszechświata. A skoro nie jest potrzebny wszechświat - po co komu Stwórca? Jak doszło do tej przybranej w naukowe sztay choroby intelektualnej? Jaką role w owym złowieszczym procesie odegrala kosmologia? Odpowiadając na te pytania u progu XXI wieku autor międzynarodowej sławy , historyk nauki, ukazuje także niezmiernie pozytywny wkład dwudziestowiecznej naukowej kosmologii w zrozumienie kosmologicznego argumentu na rzecz istnienia Boga".
Janusz MACZKA
CZY CHRYSTUS ZBAWIŁ NAUKE?
• A. L. Jaki, Zbawca nauki, W drodze, Poznan 1994, s. 211.
Ciekawy tytuł i znany autor zawsze skłaniaja do kupienia ksiazki i inspiruja
do zaznajomienia sie z trescia. Historyk nauki, O. Stanley L. Jaki,
benedyktyn, profesor w Seaton Hall University (South Orange, New Jersey),
członek honorowy Papieskiej Akademii Nauk, na polskim rynku
wydawniczym zadebiutował ksiazka Zbawca nauki wydana przez wydawnictwo
„W Drodze”. W 1992 r., na zaproszenie Osrodka Badan Interdyscyplinarnych
w Krakowie, Ojciec Jaki wział udział w sesji naukowej na
temat Teologia, filozofia i kosmologia: na Zachodzie i Wschodzie. Prof.
Jaki wystapił wówczas z referatem Sposób poznawania Wszechswiata,
przedstawiajacym jego własna wizje swiata, co wywołało burzliwa dyskusje.
Mysle, ze równiez i ta ksiazka, prezentujaca poglady Jakiego na
temat relacji nauka i wiara, wzbudzi nie mniej polemicznych refleksji.
Zbawienie historii nauki. XIX–wieczny rozwój nauki i techniki
kształtował w umysłach ludzi poglad, ze nauka wkrótce zbuduje taki obraz
wszechswiata, który nie bedzie potrzebował jakiejkolwiek zewnetrznej
interwencji Boga–Stwórcy, ze jest tylko kwestia czasu, by wszystkie
trudne problemy znalazły swoje ostateczne rozwiazanie. Społeczenstwo,
ustalajace kryteria prawdy i zasady moralne, powinno kierowac sie
„logiczna metoda naukowa”, a wiara czy poczucie winy stana sie tylko
psujacym samopoczucie wspomnieniem. Odpowiedzia wielu chrzescijan
na te tendencje była inna skrajnosc — fundamentalizm, poglad, który
„ustawiał” swoich zwolenników w ostrej opozycji do nauki. Prowadziło
to czesciej do wzajemnych inwektyw niz do twórczego dialogu. Równiez
filozofia tego okresu, w której dominował pozytywizm połaczony
z subiektywizmem i relatywizmem w rozumieniu człowieka, pogłebiała
wzajemne niecheci i konflikty. Tego rodzaju postawy i dzisiaj nie naleza
do rzadkosci.
Stanley L. Jaki nalezy do tej ciagle jeszcze niezbyt licznej grupy historyków
nauki, którzy unikaja zarówno Scylli fundamentalizmu, jak i Charybdy
empirycznego materializmu. Metoda uników nie da sie jednak rozwiazywac
problemów ani w nauce, ani w filozofii nauki. Zdaniem Jakiego
potrzebny jest dociekliwy wglad w historie nauki i krytyczny osad współczesnych
teorii, aby wypracowac mozliwie pełny obraz wszechswiata i zyjacego
w nim człowieka. W Zbawcy nauki broni on tezy, ze religia —
a w szczególnosci chrzescijanstwo — jest istotnym czynnikiem umozliwiajacym
zarówno powstanie, jak i obecny rozwój nauki. Jaki utrzymuje,
ze bez wiary w osobowego Boga i w Jego Syna Chystusa nauka nie
osiagnełaby swej dzisiejszej postaci. W wielkich kulturach starozytnych:
egipskiej, chinskiej, greckiej czy muzułmanskiej, nauka, pomimo silnych
zwiazków z religia, nie zdołała wypracowac skutecznych mechanizmów
dalszego rozwoju. Brakowało tam bowiem takiej koncepcji Boga — a w
konsekwecji i takiej teologii — która zapewniłaby trwałosc naukowego
postepu. Starozytna nauka potrzebowała zbawczego oczyszczenia i ozywczego
impulsu, jaka dało jej przyjscie Chrystusa. Powstanie nauki zostało
przygotowane przez wielkie kultury starozytne, ale dopiero chrzescijanstwo
stworzyło odpowiednie „podłoze” do pojawienia sie nauki. Trzeba
było przede wszystkim usunac przeszkody w postaci przekonan, które
dla starozytnych wydawały sie oczywiste; nalezały do nich miedzy innymi
twierdzenia, ze wszechswiat jest wieczny oraz ze istnieje zasadnicza
róznica miedzy materia ziemska i niebieska. Stanley Jaki analizuje poszczególne
ksiegi Starego i Nowego Testamentu, ukazujac, w jaki sposób
przyjecie stworzenia swiata przygotowało grunt dla naukowej metody.
Przeswiadczenie o racjonalnosci swiata oraz opowiedzenie sie za nieosobowym
i autonomicznym charakterem praw natury, zdaniem Jakiego,
stały sie waznymi czynnikami w rozwoju nauki. Równiez wszystkie pózniejsze
przełomowe momenty w historii nauki (prace Buridana, Kopernika,
Newtona) były mozliwe dzieki przekonaniu o stworzonosci swiata.
Wydawac by sie mogło, ze monoteistycze religie, takie jak judaizm i islam,
czerpiace przeciez z tych samych zródeł, powinny równiez stworzyc
ten sam klimat sprzyjajacy rozwojowi nauk. Jednak podzielony i ciagle
pozbawiany korzeni swiat zydowski nie mógł wydac uczonych miary
Buridana czy Kopernika. Natomiast „czysty” monoteizm propagowany
przez uczonych muzułmanskich tak silnie uniezaleznił Stwórce od jakichkolwiek
wpływów, ze tym samym podwazył samo pojecie wszechswiata,
w którym mogłyby panowac stabilne prawa. Bóg w swym działaniu nie
był niczym oganiczony, nawet prawami przyrody, które sam stworzył
i które mógł dowolnie zmieniac.
Argumenty przytaczane przez Jakiego nie musza jednak wszystkich
przekonywac. Elokwencja, z jaka sa formułowane, dodatkowo wzmacnia
wrazenie jednostronnosci. Duza liczba odwołan do Pisma Swietego nie
jest takze jednoznaczna z trafnoscia egzegezy. Inna perspektywa moze
dac inny obraz. Nagromadzenie faktów historycznych takze niekoniecznie
musi implikowac ich poprawna interpretacje.
Zbawienie kosmologii. Patrzac na historie nauki, nie mozmy nie
dostrzec wielu błednych dróg, którymi podazała. Zadaniem Jakiego
błedne drogi były raczej wynikiem odchodzenia od przyjetych i utrwalonych
korzeni chrzescijanskich niz poszukiwaniem autentycznie nowej
perspektywy. Jaki stawia powazny zarzut historykom nauki, którzy, dokonujac
swoistych stylizacji, nie sa w stanie uchwycic harmonii, piekna
a szczególnie pewnej ciagłosci, w rozwoju nauki. Historyczny ciag nowych
teorii fizycznych został uwienczony pojawieniem sie ogólnej teorii
wzglednosci. Teoria ta — zdaniem Jakiego — dajac pierwszy w historii
nauki pełny opis wszechswiata, pozwoliła wyeliminowac z naukowego
obiegu te złudzenia, którym ulegli Kepler, Galileusz czy Newton.Wtrakcie
rozwoju mechanistycznych teorii pojeciu nieskonczonosci nadano interpretacje,
która w konsekwencji trzeba było uznac za ateistyczna. Nieskonczonosc
i zwiazna z nia jednorodnosc („homogenicznosc”) podwarzyły
prawde o stworzeniu i specyficznosci („niedoskonałosci”) wszechswiata.
Wszechswiat został uznany jako nieskonczony „z natury” i jednorodny;
zadna inna hipoteza wyjasniajaca nie była juz potrzebna.
Brak akceptacji przygodnosci wszechswiata zrodził jeszcze inne niebezpieczenstwo,
a mianowicie ucieczke od metafizycznych konsekwencji
przyjetego obrazu wszechswiata. Jaki uwaza, ze odrzucanie metafizyki
wypływało z dwóch racji: z prymitywnego uproszczenia stwierdzajacego,
ze metafizyka w ogóle nie ma sensu i z wiary w niezniszczalnosc i spójnosc
formuł matematycznych. Wiara ta zrodziła sny o teorii ostatecznej
i silnie podbudowywała psychologiczna pewnosc, ze wreszcie otrzymamy
ostateczne rozwiazanie wszystkich problemów.
Poszukiwane rozwiazania problemów realnosci, przygodnosci i racjonalnosci
swiata zawsze były obecne w mysli religijnej. Dziwna slepota na
te problemy — twierdzi O. Jaki — nie pozwoliła na unikniecie błednych
dróg.
Zbawienie biologicznej ewolucji. Wprowadzajac rozróznienie
miedzy ewolucjonizmem darwinowskim a ewolucja o zabarwieniu filozoficznym,
Jaki chce uniknac sprzecznosci pomiedzy ewolucja a chrzescijanska
wizja człowieka. Pragnie on równiez pokazac, jak rezygnacja
z filozoficzno–chrzescijanskiej jednoczacej syntezy wprowadza chaos do
wyjasnienia pochodzenia człowieka. Jaki stawia szereg zarzutów darwinizmowi,
uwazajac go za jedna z bardziej złudnych teorii naszego wieku.
Załozenie przyczynowosci bez pojecia celu wprowadza do rozwoju człowieka
przypadkowosc, co w konfrontacji z doswiadczana przez nas złozonoscia
struktur biologicznych stawia pod znakiem zapytania samo to załozenie.
Trudnym do wyjasnienia — zdaniem Jakiego — pozostaje takze
podstawowe stwierdzenie darwinistów o „twórczej roli”, jaka ma spełniac
dobór naturalny. Nie mozna zgodzic sie równiez z eliminowaniem
pojecia substancji na rzecz wszechobecnej róznorodnosci. Tylko konsekwentny
powrót do chrzescijanskiej prawdy o stworzeniu moze uchronic
człowieka przed ta degradujaca go wizja. Tylko inspiracje płynace z religii
pozwola znalezc rzeczywiste podstawy ewolucji. One takze pozwola
wykroczyc poza fizykalny punkt widzenia i mysla uchwycic zasade jednoczaca.
Jaki wprost polemizuje z Darwinem, Huxleyem, S. J. Gouldem.
Uwaza, ze propaguja oni swoisty „katechizm ewolucjonimu”, który charakteryzuje
sie wyjatkowa logiczna niespójnoscia oraz lekcewazeniem
oczywistych dowodów.
Podobnie jak we wczesniejszych partiach ksiazki, równiez i tutaj spotykamy
sie z bardzo mocno sformułowanymi tezami. Przyjete stanowisko
o istotnej zaleznosci nauki od religii konsekwentnie kształtuje poglady
Jakiego: własciwie kazde odstepstwo od chrzescijanskiej koncepcji
Boga–Stwórcy prowadzi nauke na błedna droge. Czy jednak siła jego argumentów
jest wystarczajaca? Czy — jak mówi M. Heller — szacunek
dla autonomii nauki został dostatecznie zachowany? Czy metodologiczne
stanowisko traktujace religie jako najlepszy kontekst rozumienia nauki
jest uzasadnione? Przyjeta przez Jakiego metodologia sugeruje, ze kazdy
naukowiec przed rozpoczeciem pracy powinien sprawdzic swoje hipotezy
pod katem ich zgodnosci z doktryna chrzescijanska. Byc moze znalazłby
tam ciekawe inspiracje, ale na pewno nie znalazłby recepty na uprawianie
swojej dyscypliny.
Zbawienie kultury. Ostatnia czesc ksiazki zawiera analize kultury
naszego wieku. I tym razem jest to analiza krytyczna. Zniszczenia, jakich
dokonał relatywnie rozumiany racjonalizm w swiadomosci człowieka, sa
najbardziej widoczne w jego moralnej postawie. Stworzona przez człowieka
nauka i technika wymykaja sie spod kontroli tych wartosci, które
byłyby w stanie zagwarantowac człowiekowi jego godnosc.Wwielu punktach
tej krytyki trzeba zgodzic sie z Jakim. Bez oparcia w pogladzie
religijnym miłosc miedzyludzka, wrazliwosc na cierpienia, zdolnosc akceptacji
innych pogladów zaczynaja byc traktowane jako przypadkowe
wtrety kulturowe. Tu pojawia sie zadanie dla chrzescijanskich uczonych,
którzy z cała moca powinni walczyc o utrzymanie rozwoju nauki i kultury
w ich naturalnych, tzn. chrzescijanskich, ramach.
*
Jaki, jako dobry znawca historii nauki, nie ma trudnosci z takim
doborem faktów, by wskazywały one na ciagle obecny w historii akcent
chrzescijanski. Jednak główna teza Jakiego jest nieprzekonywajaca,
a zgromadzone przez niego dowody nazbyt jednostronne. Trudno zgodzic
sie z tym, by własciwy rozwój nauki był mozliwy tylko po jednej drodze.
Ksiazka stanowi prowokujacy głos w toczacej sie dyskusji o granice
kompetencji naukowca i teologa. Poszukiwanie mostów łaczacych nauke
i teologie jest czesto ryzykowne, ale zawsze pozyteczne. Rzeka dyskusji,
która rozdziela oba brzegi, bywa rwaca i niebezpieczna. Lektura ksiazki
Stanleya Jakiego moze byc rozumiana jako pytanie: czy teologiczny brzeg
daje lepsza szanse do przerzucania mostów? Obawiam sie, ze cała argumentacja
Jakiego nie skłania do udzielenia pozytywnej odpowiedzi na to
pytanie.
Janusz Maczka
Wybrane aukcje sprzedającego
Pośrednicząca rola bytu w poznaniu Boga
5,00 zł
(dostawa 7.50 zł)
Kategoria:
Pozostałe
Jezus i Budda, Jezus w islamie, hinduizmie...
14,50 zł
(dostawa 7.50 zł)
Kategoria:
Katolicyzm
Rabini Talmudu, apokryfy, midrasze, Qumran
24,00 zł
(dostawa 9.00 zł)
Kategoria:
Katolicyzm
Adrienne von Speyr - Tajemnica śmierci (Balthasar)
7,00 zł
(dostawa 7.00 zł)
Kategoria:
Katolicyzm
Komentarze
Bóg i kosmologia
Masz pytanie dotyczące oferty? Zadaj je sprzedającemu.
Polecane inne kategorie
Chemia, Biochemia
Fizyka
Matematyka
Nauki pomocnicze
Militaria, broń, wojskowość
Wątki na forum z działu Książki i podręczniki
album Ernesta Niemczyka Trony w architekturze
I rozbiór Polski ...
Chesterton
Encyklopedia filozofio Polskiej
Podręczniki i książki
Informacje o nas
O Świstaku
Kontakt
Mapa kategorii
Współpraca
Dla mediów
Patronat kategorii
Usługi
ŚwistakAPI
Importer aukcji
Świstak mobile
Polecamy
Furgonetka.pl
Spolecznosci.pl
Mapa poradników
Używanie serwisu oznacza akceptację
Regulaminu
.
Obserwuj nas na
Facebook
Strona wygenerowana 2012-05-27 19:56:43, 182